Dojrzałość

Sprawiłem dziś radość dwójce osób. Ile goryczy zadałem, tego nie zauważyłem.

Nie jestem już młody. Umiera we mnie szczeniak. Przestałem smakować poślednie triumfy. Nauczyłem się cieszyć przewagą subtelną. Kiedyś pokonałbym, upokorzył. Teraz umiem się radować świadomością siły. Uderzyć. Dać się uderzyć. Sponiewierać. Stworzyć nadzieję. Dobić. Zostawiając przy tym iluzję równości. Okrutne. Jakże jednak przy tym smaczne.

Tymczasem blondynki rumienią się wciąż pięknie. Już subtelniejsze, mniej prostackie metody. Więcej rozwagi tempa – cierpliwość szachisty. Cudowna jest ta ich cienka skóra. Jak u ryb. Zawsze lubiłem czyste mięso.

Advertisements